Seks i choroby przenoszone drogą płciową

Agnieszka Fedorczyk: seks: Czy choroby weneryczne i choroby przenoszone drogą płciową oznaczają to samo?

Dr Grzegorz Południewski: Nazwa „choroby weneryczne” jest już nieaktualna. Zniknęła ze słownictwa medycznego jako zbyt wąska. Przed laty to określenie odnosiło się do zaledwie kilku chorób, m.in. kiły, rzeżączki i niektórych zakażeń pierwotniakami, jak np. rzęsistek pochwowy. I te choroby, owszem, nadal istnieją, ale nie stanowią już tak poważnego problemu jak kiedyś, bo dzisiaj potrafimy je skutecznie i szybko leczyć za pomocą antybiotyków. Obecnie do chorób mogących rozprzestrzeniać się drogą płciową zalicza się około 60 schorzeń.

Jak to się stało, że pojawiła się taka mnogość chorób intymnych?

Dzisiaj wiemy, że choroby związane ze sferą intymną mają znacznie więcej dróg przenoszenia niż klasyczny stosunek seksualny. Są to w dużej mierze choroby wirusowe, jak np. żółtaczka wszczepienna typu B, żółtaczka typu C, opryszczka sromu (HSV), HPV, czyli brodawczak, HIV i wiele innych. Dodajmy do tego zestawu schorzenia pierwotniakowe i bakteryjne, rzadziej spotykane lub trudniej diagnozowane. Nie zawsze wywołują one ostre i charakterystyczne objawy, a często mają charakter przewlekły. Osoby ulegające zakażeniu nie wiedzą przez długi czas, że są chore, i zakażają innych. Dzisiaj podróżujemy dużo i w różne rejony świata, chętnie do krajów basenu Morza Śródziemnego – Włoch, Turcji, Grecji, Maroka, Egiptu, a tam część tych chorób ma własną specyfikę. Nie mówiąc o wyprawach w tak odległe rejony świata jak Indie, Tajlandia czy Haiti, gdzie choroby roznoszone drogą płciową są inne.

O chorobach intymnych przestaliśmy mówić w ostatnich latach. Dlaczego?

Bo ten problem z pozoru uległ ograniczeniu. Między innymi dlatego, że wiele z tych chorób udaje się skutecznie leczyć dosyć prostymi sposobami. Syfilis, czyli kiła, nie stanowi problemu w dzisiejszych czasach, bo mamy na to skuteczne antybiotyki. Niejedna osoba, która trafiła do lekarza z powodu infekcji oskrzeli czy płuc, została przy okazji wyleczona z rzeżączki, przy zastosowaniu antybiotyku o większym spektrum. Taki człowiek mógł nawet nie wiedzieć, że był chory. Bakterie, które wywołują kiłę czy rzeżączkę nadal istnieją i wciąż zdarzają się zakażenia, ale przypadki kiły zaniedbanej, zawansowanej, z powikłaniami neurologicznymi są dzisiaj rzadkością. Problem współczesnej medycyny stanowią choroby odporne na dostępne antybiotyki, tak jak się to dzieje w odniesieniu do rzeżączki.

Jak to możliwe, że człowiek ma kiłę czy inną chorobę płciową i o tym nie wie…?

Ludzie bagatelizują problem – nie zgłaszają się do lekarza z wczesnymi objawami. I w konsekwencji zakażają innych…

Co nas powinno zaniepokoić?

Wszelkie wykwity na narządach płciowych, krostki, brodawki, ropne pęcherzyki, swędzenie, pieczenie, upławy, powiększenie węzłów chłonnych pachowych czy udowych, wysypka na skórze. Z takimi objawami należy natychmiast zgłosić się do lekarza. Warto też, zwłaszcza w okresie letnim, użyć mózgu i zdobyć się na refleksję. Wakacje sprzyjają nawiązywaniu kontaktów, w tym seksualnych. Pamiętajmy, by nowo poznanemu blondynowi czy blondynce popatrzeć nie tylko głęboko w oczy, ale też na skórę – czy nie ma zmian w okolicy krocza, które widać gołym okiem. Kłykciny kończyste czy opryszczka sromowa (dotyczy genitaliów obojga płci) są niezwykle łatwo zaraźliwe. Jeśli ktoś decyduje się na seks ryzykowny, czyli z osobą nowo poznaną i w dodatku bez prezerwatywy, to igra z ogniem.

Czy prezerwatywa chroni w 100 proc. przed zakażeniami płciowymi?

Bez wątpienia należy jej używać, bo zmniejsza ryzyko zakażenia, np. HIV czy rzeżączką. Ale nie zabezpiecza w 100 proc. przed wszystkimi chorobami, jak choćby przed opryszczką sromową. Prezerwatywa chroni tylko przed chorobami, które są przenoszone w wyniku kontaktu z wydzieliną z członka lub z pochwy, lub po ejakulacji. A wiele wirusów jest obecnych na skórze poza miejscem osłoniętym prezerwatywą.

Jak dochodzi do zakażenia? Czy skóra musi być uszkodzona?

Postawmy sprawę jasno: jeżeli jesteśmy aktywni seksualnie, to zawsze dochodzi do mikrourazów, nawet niewidocznych dla oka. Otarcia, pęknięty nabłonek – to normalne zjawisko, a przy okazji otwarte wrota dla mikroorganizmów, co ułatwia zakażenie. Skóra bez uszkodzeń też nie stanowi bariery nie do pokonania dla większości drobnoustrojów. Ponadto na przykład wirus opryszczki sromowej pozostaje już pamiątką na całe życie. Po ostrym okresie objawów, zakażenie przechodzi w formę utajenia, by przy spadku odporności, ponownie dać o sobie znać w postaci dolegliwości i wykwitów.

Kobiety są bardziej narażone na zakażenia drogą płciową?

Wszystkie schorzenia dotyczą i kobiet, i mężczyzn. Ze względu na budowę niektóre z nich dają mniejsze dolegliwości u mężczyzn lub kobiet, ale różnice są niewielkie. W przypadku zakażenia HIV ryzyko transmisji wirusa z kobiety na mężczyznę jest trochę niższe, bo głównym źródłem zakażenia są leukocyty obecne w spermie, które jako komórki odpornościowe wychwytują wirusy.

To, że narządy kobiece są ukryte wewnątrz, a męskie są na zewnątrz ma znaczenie?

Tak, ale dotyczy to tylko niektórych chorób, np. grzybic. Skóra na prąciu jest sucha, a w pochwie jest wilgotno, ciepło, grzyby kochają takie środowisko i doskonale się w nim namnażają. Grzybice nie są traktowane jako choroby przenoszone drogą płciową sensu stricte, ale współżycie osoby zdrowej z zakażoną jest sposobem ich rozprzestrzeniania się.

Do jakiego lekarza zgłaszać się w razie zauważenia niepokojących objawów?

Ścieżki postępowania są ustalone. Kobiety w przypadku zapaleń, pieczenia, swędzenia, upławów – bo takie są najczęstsze objawy infekcji intymnych – powinny iść do ginekologa, który jest dla pań lekarzem pierwszego kontaktu i niepotrzebne jest skierowanie. Pacjentka od razu jest diagnozowana i odpowiednio leczona. Mężczyźni natomiast powinni udać się do urologa lub dermatologa. Postaci zaawansowane kiły, rzeżączki czy AIDS powinny być leczone w szpitalach skórno-wenerycznych lub zakaźnych.

A co profilaktyką?

Podstawą jest rozsądek w podejmowaniu decyzji o współżyciu – z kim i kiedy iść do łóżka. Dosyć liberalne obecnie podejście do seksu powinno wymuszać na nas maksymalnie racjonalne postępowanie ze swoim zdrowiem. Ważne jest regularne wykonywanie badań profilaktycznych i jak najszybsze podejmowanie leczenia, gdy mamy objawy choroby. W sumie każda osoba aktywna seksualnie powinna takie badania robić przynajmniej raz w roku. Najlepiej po wakacjach, tzn. mniej więcej trzy miesiące później, bo tyle trwa okienko serologiczne, czyli czas potrzebny na odpowiedź immunologiczną organizmu, co pozwala wykryć chorobę we krwi.

Co zwiększa ryzyko zakażeń?

Niewątpliwie brak rozsądku, styl życia, swoboda seksualna. Im więcej partnerów, tym ryzyko przeniesienia choroby jest większe. Warto wiedzieć, że istnieją pozaseksualne sposoby zakażenia, np. opryszczką sromu, HPV czy rzęsistkiem. Nie tyle przez deskę klozetową, ale wspólny ręcznik, pościel, pożyczane „ciuchy”. Miłośnicy tatuaży powinni pamiętać o robieniu ich w miejscach sprawdzonych, o badania krwi na wzw B i C oraz HIV. Stosowane praktyki seksualne mogą powodować zakażenie rzęsistkiem pochwowym gardła czy migdałków lub występowanie opryszczki sromowej w jamie ustnej.

No właśnie… Czy seks oralny i analny niosą większe ryzyko zakażeń?

W teorii przy seksie oralnym jest mniejsze ryzyko zakażenia, ponieważ w ślinie obecne są enzymy i przeciwciała niszczące wirusy i bakterie. Ale ryzyko nadal istnieje. Jeśli chodzi o seks analny, to warto wiedzieć, że w trakcie jego uprawiania zostają złamane praktycznie wszystkie bariery, które chronią organizm przed infekcjami. Przez seks analny jest wielokrotnie łatwiej się zarazić. W pochwie śluz czy naturalna flora bakteryjna zmniejszające ryzyko zakażeń. Obecność bakterii i leukocytów wypełnionych wirusami w obrębie tak ukrwionego miejsca jak okolice odbytu, jest bardzo efektywnym sposobem zakażenia.

Czy są grupy społeczne bardziej narażone na zakażenia? Młodzież? Dorośli? Biznesmeni?

Narażeni są wszyscy, bez względu na wiek czy profesję. O ryzyku decyduje podejmowanie zachowań ryzykownych. Przywołam tu dane statystyczne badań sprzed kilku lat. Zapytaliśmy młodzież w liceach, czy odbyliby stosunek z nowym partnerem bez zabezpieczenia, bo np. nie kupili akurat prezerwatyw? I proszę sobie wyobrazić, że 60 proc. tych młodych ludzi odpowiedziało, że nie. I chodziło nie tylko o ryzyko ciąży, ale też o zakażenia. Natomiast wśród osób czterdziestokilkuletnich aż 70 proc. odpowiedziało, że zdecydowałoby się na taki ryzykowny seks.

Naprawdę? Z czego to wynika?

Z prostej przyczyny. Im jesteśmy starsi, tym mniej zdajemy sobie sprawę z ryzyka, które nadal nas dotyczy. Ludzie myślą, że jak żyją tyle lat i nic im się dotąd nie przytrafiło, to i nie przytrafi. A to nieprawda. Czynniki ryzyka w każdym wieku są takie same. Tego typu zagrożenia nie znikają.

Jak ocenia Pan świadomość seksualną Polaków w kontekście zakażeń?

Źle. Jest to bolesne, że w Polsce odchodzi się od rzeczywistej edukacji seksualnej. A niewiedza skutkuje zagrożeniem zdrowia i życia. Jeżeli nie nauczymy młodych ludzi bycia asertywnym w sferze seksualnej, to narażamy ich na ryzyko poważnych chorób. Moim zdaniem jako dorośli jesteśmy za to współodpowiedzialni. To pośrednio z naszej winy dochodzi do sytuacji, kiedy dziewczyna czy chłopak wstydzą się zaproponować, czy wręcz wymusić na partnerze użycie prezerwatywy.

Kto i kiedy powinien przekazywać wiedzę o seksie?

Edukacja seksualna powinna być elementem edukacji szkolnej, bo jest to sfera szeroko pojętej higieny. W moim odczuciu to, że myje się ręce po wyjściu z toalety jest tak samo ważne i oczywiste, jak to, że zakłada się prezerwatywę podczas współżycia z nowym partnerem. Chociaż tyle. To są sfery higieny, które powinny być każdemu uczniowi przekazane. A to, że się tego nie robi, jest winą polityków.

Seks edukacja w świecie?

Mamy XXI wiek, a tej podstawowej edukacji nie ma. Na zachodzie świadomość seksualna jest na znacznie wyższym poziomie. Jako przykład niech posłuży bardzo pożyteczny zwyczaj, zgodnie z którym nowo upieczona para, która zanim zdecyduje się na seks bez zabezpieczenia, najpierw idzie grzecznie do lekarza i robi sobie podstawowe badania – na HIV, na WR, wymaz z pochwy. Powtarza je po kilku tygodniach i jak jest w porządku, to kochają się bez prezerwatywy. U nas taka świadomość i taka praktyka są marginalne. Owszem, w moim gabinecie też pojawiają się takie rozsądne pary, ale nie jest to w Polsce powszechne. A przecież ważne jest nie tylko czułe wejrzenie blondyna czy blondynki, ale historia, którą ze sobą niosą. Bo w seksie, oprócz uczuć wymieniamy jeszcze wirusy i bakterie.

 

 

Źródło:  Smak Zdrowia

Kolejki oczekujących

  • Poradnia ginekol.-położnicza - II poł. września 2019
  • Poradnia chirurgii ogólnej - I poł. września 2019
  • Poradnia neurologiczna - I poł. października 2019
  • Poradnia otolaryngologiczna - II poł. września 2019
  • Poradnia chirurgii uraz-ortop. - II poł. października 2019
  • Poradnia okulistyczna -  brak miejsc na 2019 r.

TELEFONY

Centrala 71 321 60 03
REJESTRACJA POZ "na Macieja" Ip. 71 322 53 22
REJESTRACJA SPECJALISTYCZNA  IIp. 71 321 02 47
RTG 71 321 02 47
USG ogólne 71 322 53 22
Ginekologia 71 321 60 03 wew. 25
USG ginekologiczne 71 321 60 03 wew. 25
Fizykoterapia 71 321 60 03 wew. 52
Medycyna Pracy  883 497 667
REJESTRACJA POZ "na Borna" 71 328 80 06

Rejestracja na wizyty prywatne

prywatne wizyty 793 729 667 chirurg, dermatolog, endokrynolog, neurolog, otolaryngolog, proktolog, reumatolog

883 497 667 angiolog, internista, pulmonolog

Okulista dziecięcy na Borna 71 328 80 61